Blog,  Tematy psychoterapii

Kiedy stres przestaje być wrogiem?

“Stresuje się”, “Zjadł mnie stres”,” Stres jest szkodliwy dla zdrowia” – te słowa, zdania słyszymy i wypowiadamy sami. Stres stał się czymś co jako pojęcie otrzymało negatywną łatkę. Nie chcemy stresu. Szukamy treści jak się go pozbyć, zwalczyć. Jedną z bardziej znanych definicji jest ta: stres to „określona relacja (relationship) pomiędzy osobą a otoczeniem, która oceniana jest przez osobę jako obciążająca lub przekraczająca jej zasoby oraz zagrażająca jej dobrostanowi” (LazarusFolkman, 1984). Czym jest właściwie ta relacja i co się w niej dzieje? I dlaczego teoria niekoniecznie musi iść zawsze za rękę z tym co dzieje się w życiu.   

Stres teoria, a praktyka 

Stres jest pojęciem stworzonym i opracowanym przez naukowców, badaczy. Te badania, których przez lata jest już bardzo wiele, reprezentują różne ujęcia. Mają służyć głównie specjalistom w nauce rozumienia samego procesu, który pojawia się w życiu większości z nas. Jako konstrukt teoretyczny opiera się na jakiś tezach, które zostały potwierdzone. To nie znaczy jednak, że wszyscy mamy dokładnie tak samo. To nie znaczy, że jesteśmy wstanie przełożyć definicje, klasyfikacje czy teorie 1 do 1 do siebie. Co więcej definicje naukowców różnią się od siebie co oznacza, że te różnice w nas są absolutnie zrozumiałe. Czasem zdarza się tak, że jakiś konstrukt, definicja przemieszcza się ze swojego naturalnego środowiska naukowego, akademickiego, specjalistycznego do ogólnego życia społecznego. Zaczyna funkcjonować w języku potocznym. Czasem jest przekształcane w toku popularyzacji, zyskuje różne konotacje i etykiety i staje się często czymś zupełnie nowym. Tak widzę to jak dziś często postrzegamy stres. Ta droga i ewolucja pojęcia stresu, powoduje, że chcąc go zwalczyć czasem walczymy z wiatrakami – bo realnie nie zastanawiamy się co dokładnie dla mnie znaczy mój stres. Jak ja go przeżywam? Co to o mnie mówi? Czego w takim razie potrzebuje? Natomiast silimy się na zwalczenie stresu ogólnie, choć ogólnie jest ono pojęciem, a pojęcia nie da się zwalczyć. Wracając do przytoczonej definicji. Wyobraź sobie studentkę_a, z dobrymi wynikami, systematycznie się uczącego, zdającego dobrze kolejne egzaminy. Jednak przed każdym kolejnym odczuwającego silny stres. Odczuwającego dyskomfort fizyczny (objawy z ciała) i dyskomfort psychiczny. 

Próbując przyłożyć powyższą definicje czy ta sytuacja przekracza zasoby studenta_tki (nie, choć odczuwa stres zdaje kolejne egzaminy) Czy zagraża jej dobrostanowi? Nie w sposób bezpośredni, choć może odbijać się na zdrowiu. Czy w takim razie to co czuje to osoba to nie jest stres? Oczywiście, że jest.  

Radzenie sobie ze stresem 

Z radzeniem sobie ze stresem jest jak z definicją stresu. Są teorie oparte na badaniach z wyróżnieniem określonych styli. Tu już jest nam troszkę bliżej do codziennego życia, bo grupują one rodzaje możliwych zachowań, choć nadal wyobrażam sobie, że można mieć trochę z jednego i trochę z drugiego. Jeden z bardziej znanych podziałów mówi o trzech stylach radzenia sobie ze stresem: 

  • W skupionym na zadaniu – staramy się jak najszybciej rozwiązać sytuację, zadanie, które nas stresuje. 
  • W skupionym na emocjach –staramy się obniżyć napięcie emocjonalne, poprzez skupienie na sobie, własnych przeżyciach, myśleniu życzeniowym, czy fantazjowaniu. 
  • W skoncentrowany na unikaniu – staramy się unikać myśli, sytuacji i tego co uwalnia w nas odczucie stresu. 

I znowu jak na podstawie takich opisów, czy z pomocą tekstów edukacyjnych albo popularno-naukowych próbować radzić sobie ze stresem? Są relaksacje, medytacje, kursy uczące jak zarządzać swoim czasem i zadaniami, a i tak nie zawsze przynosi to ukojenie. Dlaczego mimo podejmowania coraz nowych działań stres nadal się pojawia. Prowadzi do kolejnych frustracji i napięć 

Poznaj swój stres 

Zazwyczaj dzieję się tak bo działamy po omacku. Nie zastanawiamy się co kryje się u nas pod słowem stres. Korzystamy więc z ogólnych proponowanych narzędzi i technik z nadzieją, że któraś z nich zaskoczy i zacznie pomagać. Zapraszam Cię i zachęcam do podejścia do tego od innej strony. Żeby poradzić sobie z tym co się z Tobą dzieje, dowiedz się co to jest. Bo nie wszyscy odczuwamy stres tak samo i u każdego z nas może się to łączyć z czymś innym. Jak to zrobić?

 Ćwicz uważność i bycie w kontakcie ze sobą. Jesteś w sytuacji stresowej, ważna prezentacja, wystąpienie, egzamin. Zobacz co się z Tobą dzieje na poziomie ciała – co czujesz? Czy znasz te odczucia? Z czym Ci się kojarzą? O czym one mówią? Idź dalej i sprawdź co się pojawia w Twoich emocjach. Znowu może być różnie, “denerwuje się” – a, a co to dla Ciebie znaczy, co sprawia, że się denerwujesz? Co się może stać? Pod słowem stres mogą się kryć: lęk, lęk przed oceną, niska samoocena, dawne trudne nieprzepracowane doświadczenia, autokrytyka. Kiedy już się dowiesz co u Ciebie jest tym stresem łatwiej będzie Ci dobrać “metodę” radzenia sobie z nim zgodną z Tobą. Zobaczyć co jest związane z daną sytuacją, a co jest czymś co jest w Tobie i budzi się po prostu w określonych sytuacjach. To też podpowie Ci czy jesteś w stanie zmierzyć się z tym sam_a. Bo może zamiast dociążać się i obwiniać kolejny raz za silny stres warto popracować nad nim ze specjalistą? 

Odczaruj stres

W tym potocznym stresie są obszary, które są absolutnie normalne i są częścią naszego życia. Bo jeśli na czymś mi zależy i mam przed sobą jakieś wyzwanie to przecież adekwatnym poczuciem jest lęk. Mam prawo doświadczać strachu, szczególnie jeśli w jakimś fragmencie sytuacja nie zależy ode mnie. Jeśli wystawiam się na ocenę i zależy mi by dobrze wypaść, tak trema będzie czymś zrozumiałym. To co dzieje się ze mną w tym czasie, pocenie się dłoni, a może drżenie rąk nie musi oznaczać, że coś się dzieje złego. To Ty nadajesz znaczenie temu czego doświadczasz. Dlatego właśnie zachęcam Cię do odczarowania stresu. Zaczęłabym od zmiany słowa. Nie – “stresuje się”, a “przeżywam”. Sprawdź czy ta zmiana wpływa na to jak będziesz doświadczać określonej sytuacji. Idę w nowe miejsce i to co przeżywam to: ekscytacje, ciekawość, trochę obawy, mobilizacji. A jak przeżywam te emocje to mogę czuć “motyle” w brzuchu, może trochę ucisk w klatce. Nie umniejszam tego co czuje. Robię temu miejsce. Przeżywam to, nie blokuję tych przeżyć. Mogę zrobić ćwiczenia oddechowe, jeśli mi pomagają, mogę w myślach przypomnieć sobie to co uważam za mój walor, żeby lepiej się poczuć ze sobą, ale to już trochę inna praca, bo nie walczę ze stresem, a przeżywam swoje życie.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *