Terapia to ani recepta na życie, ani przyjaźń za pieniądze, czyli co?

Kiedy jesteśmy zagubieni bardzo chcemy by ktoś powiedział nam jak żyć. Kiedy jesteśmy przytłoczeni życiowymi doświadczeniami i latami odpowiedzialności bardzo chcemy by ktoś wziął to od nas i zdecydował za nas. Żeby coś zrobił. Uratował nas. Ta potrzeba jest dla mnie zrozumiała. Wiem z czego wynika, wielu klientów wypowiadając różne zdania i pytania też to wie, a jednak pyta – „co mam zrobić”. Dlaczego terapeuci tego nie mówią i nie udzielają rad?