Blog,  Tematy psychoterapii

Z czym do psychoterapeuty?

Najprościej byłoby odpowiedzieć ze wszystkim co czujesz, że powoduje Twój psychiczny dyskomfort. Niestety wydaje mi się, że to jest zbyt ogólne. Nasza kultura niesie ze sobą pewne przekonania i tak wielu z nas powtarza, “nie jest tak źle”, “inni mają gorzej”, “trzeba być silnym”, czy „terapia jest dla chorych” i jeszcze wiele innych podobnych tekstów. Wciąż kuleje u nas zwyczaj dbania o zdrowie psychiczne. Statystycznie patrząc wciąż jest mała akceptacja dbania o ten obszar, a duża stygmatyzacja osób chorujących psychicznie, czy korzystających ze wsparcia lekarza psychiatry, psychologa, psychoterapeuty. Na szczęście pojawia się coraz więcej osób sensownie edukujących, zabierających głos nie tylko na konferencjach, ale również w mediach społecznościowych do których ma dostęp prawie każdy. Dzięki czemu wiedza ma szansę dotrzeć do większego grona osób (oby tylko zweryfikowana). W gabinecie pierwsze słowa bywają różne: Co jest powodem naszego spotkania? Co spowodowało, że zdecydowała się P umówić na spotkanie, O czym chciał_a by P porozmawiać? 

“Nie wiem, jak to nazwać.” 

Zdarza się, że to jest odpowiedzią na pytanie te pierwsze pytania. Po tych słowach i krótkiej rozmowie zazwyczaj klient zaczyna opowiadać swoją historię, teraźniejszą, przeszłą, o ambicjach, pracy, życiu osobistym bywa bardzo różnie to co łączy te historie to zagubienie. Od tego zagubienia zaczynamy przyglądać się światu klienta i jeśli decyduje się na terapię pracujemy dalej. Pod zagubieniem, za nim albo z nim związane są ważne doświadczenia i emocje. Nie ma jednego schematu. To co jest najważniejsze to, że wcale nie musisz umieć tego nazwać, To czego doświadczasz nie musi mieć definicji w wikipedii i opisanej w ICD F (“efki” oznaczenia chorób). Wystarczające jest, że powoduje Twój dyskomfort.  

“Mam dość!” 

To grupa klientów, która ma za sobą różne doświadczenia, które je obciążają. Czasem jest to kwestia przekonań wyniesionych z domu albo schematów. Zdarza się, że ten stan wynika z jakiegoś niedomknięcia, które powraca w życiu co jakiś czas siejąc w nim pewien rodzaj zamętu. Są to też osoby, które przez wiele lat czuły się w obowiązku coś dźwigać, z czymś się zmagać jednocześnie nie mając wsparcia, czy nie dając sobie przestrzeni na prawdziwe przeżywanie tych doświadczeń. Być może znasz to odczucie, przesycenia, przelania się szali goryczy czy dotarcia do jakieś własnej granicy wytrzymałości. 

Relacje 

Wszystko to co wiąże się z relacjami pojawia się w gabinecie w trakcie rozmów psychologicznych czy terapii. Relacje z rodzicami, czy z rodziną pochodzenia, zazwyczaj prędzej czy później pojawiają się w rozmowach. Nie oznacza to, że każdy kto idzie do psychologa miał “zły” dom, ale, że te relacje nas ukształtowały i mają wpływ na nasze życie w teraźniejszości. Ze względu na silne związki emocjonalne nie zawsze postępuje się w nich w zgodzie ze sobą i zdarza się, że jest potrzeba do tego wrócić (to jest też obszar związany z pochodzeniem z rodziny dysfunkcyjnej czy alkoholowej – DDD i DDA). Tematem są też relacje partnerskie. Zdarza się, że para zgłaszająca się na terapię par po iluś spotkaniach dostaje wskazanie do terapii własnej, jednego czy obojga partnerów. Zazwyczaj takiej terapii nie podejmuje się terapeuta pracujący z parą, stąd trafiają do innych terapeutów. Zdarza się, że ktoś sam decyduje się na poszukanie pomocy, bo coś w związku mu nie odpowiada, z czymś sobie nie radzi. Tu znowu tematów jest bardzo wiele, nadmierna zazdrość o partnera_kę albo doświadczanie tej nadmiernej zazdrości. Trudności w zdeklarowaniu się, wejściu w kolejny etap relacji. Doświadczenie zdrady, będąc osobą, która zdradziła lub będąc zdradzonym. Albo pojawiające się wątpliwości dotyczące związku. 

“Nie radzę sobie” 

Klienci opowiadają o sytuacji, która się wydarzyła lub dzieje i czują, że sobie nie radzą. Rozpad związku, porzucenie, rozwód, śmierć bliskiej osoby, utrata pracy, diagnoza choroby somatycznej, choroba bliskiej osoby, utrata – niekoniecznie śmierć bliskiej osoby, zdrada. To tylko przykłady, zmiany sytuacji życiowej która przytłacza, zabiera energię, wywołuje silny stres. Nie funkcjonuje tu wartościowanie na ważniejsze czy trudniejsze, jedynym wyznacznikiem jest to jak doświadcza tego ta osoba. Co jej robi to doświadczenie. Bez względu na podawany powód spotkania moim zadaniem nie jest poddanie go ocenie czy się “nadaje”, a dotarcie do tego czego klient potrzebuje i jaka forma pomocy, wsparcia będzie dla niego i odpowiednia, i możliwa. 

“Potrzebuję coś zmienić” 

Są też takie spotkania, których powodem nie jest dyskomfort, a chęć poprawy jakości swojego życia. Potrzeba dowiedzenia się czegoś o sobie. Rozwoju osobistego, potrzeba poprawy jakiegoś obszaru – kontaktu z ciałem, odczuwania emocji. Pojawia się jakiś rodzaj zaciekawienia swoją osobą, procesami jakie w nas samych zachodzą, poszukiwaniem znaczeń. Z potrzebą poznania siebie łączy się czasem temat dokonywania wyborów, podejmowania nowych ról., z ważnymi decyzjami. To dobry przykład, że terapia nie musi być tylko, pracą nad czymś co jest “złe”, “trudne”, “traumatyczne”, choć zdarza się, że dowiadywanie się jakiś nowych prawd o sobie również bywa nie łatwe.  

“Wciąż do tego wracam” 

Klienci czasem przez lata borykają się z nawracającym wspomnieniem. Czasem jest to wydarzenie z dzieciństwa, ze szkoły, a czasem z pracy czy wyjazdu. Doświadczenia, które z jednej strony czują, że mają za sobą, jednak czasem powracające, wybudzane przez inne doświadczenie lub skojarzenie powoduje przeżywanie go od nowa lub powrót do tamtych emocji. Zdarza się też, że coś przywoła dawno zapomnianą sytuacje, która niekoniecznie od razu budzi emocje, ale powoduje silny dyskomfort. Takie doświadczenie może łączyć się z pojawieniem się dodatkowych objawów – lęków, trudności ze snem, bóli psychosomatycznych. 

Choroby/ diagnozy 

Klienci przychodzą z depresją, z depresją dwubiegunową, przekrojem zaburzeń odżywiania – nie, to nie tylko anoreksja czy bulimia, to również kompulsywne objadanie się. Pojawiają się osoby z zaburzeniami osobowości borderline, osobowością narcystyczną, osoby uzależnione od substancji, od hazardu czy seksu. Jeśli ktoś choruje potrzebuje do funkcjonowania określonego leczenia w tym leczenia farmakologicznego to ta nazwa – diagnoza jest z pewnością bardzo ważna, ale tylko wtedy, kiedy zrobi to odpowiedni specjalista – lekarz psychiatra. Bardzo niepokoi mnie “trend” jaki widzę na grupach czy w social mediach, gdzie często bardzo młode osoby poszukując terapeuty wypisują w otwartych grupach pełen przekrój zaburzeń: szukam terapeuty, mam depresje, osobowość X, ptsd, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne ….Nie neguje diagnoz złożonych z różnych zaburzeń, ale postawionych przez specjalistę i leczonych przez zespół specjalistów. Nie trzeba poszukiwać w sobie zaburzeń, swoich doświadczeń dopasowywać do listy objawów tak by gdzieś pasowały, by móc otrzymać pomoc. Nie trzeba mieć diagnozy by zostać potraktowanym poważnie i z szacunkiem. Szczególnie, że w terapii diagnoza jest ważna, ale nie jest najważniejsza. Najważniejszy jest człowiek, z krwi i kości i jego doświadczenie. Nie pracuje się przecież z diagnozą, pracuje się z człowiekiem.  

Zaczęłam od tego, że można do psychoterapeuty przyjść właściwie ze wszystkim i mam nadzieję, że udało mi się pokazać, że powód jest jakimś pierwszym krokiem. Mam nadzieje, że różnorodność tych przykładów przekona tych niepewnych, umniejszających swoje doświadczenie, swoje cierpienie, że nie trzeba X, żeby móc z takiego spotkania skorzystać i że może to zrobić każdy, jeśli czuje, że chce i potrzebuje. Nie musi oznaczać to wieloletniej terapii ani terapii w ogóle. Jednak, jeśli pojawia Ci się taka myśl, zazwyczaj coś za nią stoi, więc może po prostu warto to sprawdzić.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *